Im czasy trudniejsze, tym większy w społeczeństwie popyt na choć krótkie chwile rozrywki i zapomnienia. W międzywojennym Poznaniu rzesze mieszkańców miasta, także tych najmniej zamożnych, mogły oderwać się od bolączek codziennego życia, korzystając z atrakcji, które oferowało najsłynniejsze wildeckie wesołe miasteczko, czyli Fogielka. Mieściło się ono przy zbiegu Drogi Dębińskiej i ulicy Piastowskiej, w okolicach dzisiejszej stacji benzynowej. Największe oblężenie przeżywało oczywiście w niedziele. Na odwiedzających Fogielkę czekał prawdziwy rozrywkowy zawrót głowy. Znajdowały się tu karuzele, strzelnice, krzywe zwierciadła, beczki śmiechu i labirynty. Chętni mogli skorzystać z usług wróżek i chiromantów, podziwiać wyczyny sztukmistrzów „rozcinających panny na pół”, a także siłaczy i specjalistek od tańca brzucha. Wszystkie te przyjemności były względnie tanie, dlatego Fogielkę szturmowały dzieci z całego Poznania. Kres zabawom na wildeckich łąkach przyniosły lata powojenne.